Menu

Ciekawa kolejka w MLF-ie z różnych względów.

W sobotę popołudniu na skalskiej hali odbyły się mecze III kolejki naszego MLF-u. Miało być ciekawie i w większości meczy było.

   Rozpoczęliśmy gry w grupie I meczem beniaminka Young Boysów ze Złotym Orłem Od samego początku spotkanie pokazało,, iż będzie to gra podporządkowana taktyce. Rozpoznanie trwało prawie cała pierwszą połowę w której to tylko po jednym razie udało się pokonać bardzo dobrze spisujących się bramkarzy: Sobczyka A i Prochala D. 1-1 do przerwy zapowiadało ciekawą drugą połowę. Mecz w dalszym ciągu spod znaku "nie strać i szukaj bramki". W tym dniu większą cierpliwością, a w końcu i skutecznością objawili się Boysi. To oni aplikują Złotym 4 bramki tracąc 2. Końcowy wynik meczu można uznać za małą niespodziankę, ale Boysi wprowadzili do elity swój ciekawy charakter gry, który na razie skutkuje.

  W kolejnym meczu kolejki Starsy podejmowały liderujący Blancos LKS Maszycanka. Mecz jak powyższy z "rzędu" tych opartych na taktyce. Nic dziwnego doświadczenie Blancos od samego początku zaczęło skutkować. Defensywa uważna i kontry, tak też Blancosi wyszli na prowadzenie 2-0 po bramkach D. Bubaka. Szybko jednak Starsy otrząsnęły się i przeszły do ofensywy. Kilka bardzo składnie przeprowadzonych akcji pozwoliło im na dogonienie, a nawet wyjście na prowadzenie. 6-3 do przerwy. Efekt bramkowy I połowy to dobra postawa młodzieży Starsów "podpartej" doświadczeniem T. Kawy i S. Jagły. W drugiej połowie Blancos próbowało podgonić wynik, ale gdy strzelali bramkę to Starsy odpowiadały im podobną zdobyczą. Wynik końcowy pokazuje, iż młodość poparta doświadczeniem może grać z pozytywnym efektem z najlepszymi

  Spotkanie Seniorów Serie C z Antransen bis niespodziewanie bardzo długo trzymało nas w napięciu. Liderzy grupy I długo nie mogli wejść w mecz i chociaż do przerwy prowadzili 5-3 gra im się nie kleiła. A Seniorzy schowani za podwójną gardą wyprowadzali bramkowe kontry. Brakowało Seniorom jeszcze kilku zawodników do defensywy co w końcówce meczu pozwoliło Antransowi bis dość wysoko wygrać. Ale do 34 minuty meczu na tablicy świecił się wynik 6-5 i sensacja wisiała w powietrzu. Gdyby kilka akcji Seniorów było bardziej precyzyjnych to nie wiadomo jak zakończyłby się ten mecz. Wynik końcowy 10-5 dla Antransu bis jest jak najbardziej zasłużony i odzwierciedlający to co działo się na parkiecie.

  Spotkanie Askaru Fanów W z Wielmożą nie odbyło się brak zawodników Wielmoży. Kierownictwo Wielmoży wcześniej informowało o możliwości braku drużyny (sparing Wielmożanki).

  Bardzo wiele emocji w końcówce meczu przyniosła konfrontacja Suwary Team One Brzozówka z Aferą. Pomimo, iż Suwara od samego początku "odjechała" na 3-0 Aferze, to waleczność Aferzystów dała im możliwość myślenia o pozytywnym wyniku końcowym, gdyż do przerwy Afera przegrywała już tylko 4-2. Druga połowa a szczególnie jej początek znów dla Suwary, jednak im dalej w mecz, to drużyna Suwary powtarzała błędy z poprzedniego sezonu "chwilowe uśpienie" i na minutę przed końcową syreną Aferzyści prowadzili 7-6. Ostatnia minuta to dwa błędy w defensywie Afery i wygrany mecz przegrali. Nie wiem czy zrzucić to na karb nerwów Afery czy na bardzo zmotywowanych i podgrzewanych ostro do gry przez M. Łudzika  zawodników Suwary. 8-7 wygrywa Suwara Team One Brzozówka.

Jak zwykle około 19.00 następuje przerwa pomiędzy rozgrywkami grup.

   A po niej drugi mecz w którym jedna z drużyn nie pojawiła się na parkiecie. FC Barcelina nie dotarła na spotkanie z GIGĄinternetem, a, że w takim przypadku punkty lądują na koncie Gigantycznych to pozwala im na objęcie prowadzenia w grupie II. GIGAinternet liderem, a pamiętacie jak sygnalizowałem o progresie drużyny w poprzednim sezonie? Brawo GIGA.

   Wiele emocji mogliśmy przeżyć w spotkanie chyba najszybciej grających drużyn ligi czyli K.S. Asfalt i Terra Geodezja. Rozpoczęło się od prowadzenia Roadmenów. Kontrolowali spotkanie, ale charakter drużyny Terry nie pozwolił im na spokój w defensywie czego efektem jest wynik  do przerwy 5-3 dla Roadmenów. Kilka słów usłyszałem w przerwie w boksie Terry. Chłopaki umieją się motywować. Efektem tej motywacji jest frontalny atak na Asfaltowych, który doprowadził ich do remisu 6-6. To pokazuje, iż mocą Roadmenów jest ofensywa a strona słabszą obrona, gdyż w drugim meczu defensywa aż trzeszczy gdy zmuszona jest do przyjmowania ataków. Wynik jest chyba sprawiedliwy, chociaż remis to strata z jednej i drugiej strony dwóch punktów.

   W meczu PKS-u z Huraganem początek znamionował zacięte widowisko Najpierw na prowadzenie wychodzą PeKaeSy 1-0  potem 2-1. Chwila nieuwagi w defensywie pozwala Huraganowi na objęcie prowadzenia 4-2, ale po wzorowo wykonanym rzucie rożnym M. Basoń doprowadza do wyniku 4-3 i gdy do końca pierwszej połowy zostało 30 sekund, "młodzieżowe" zachowanie Marcina skutkuje dwoma "żółtkami". Bez doświadczenia Basonia, PeKaeSy próbowały ale bezskutecznie przeciwstawić się Huraganowi a druga połowa to już hegemonia Huraganowych. Mecz kończy się wynikiem 12-3. W młodej drużynie Huraganu wyróżniać nie ma za bardzo kogo, trzeba wszystkich bowiem wszyscy zagrali na dobrym poziomie a rozkład strzelonych bramek pokazuje, iż siła zespołu to drużyna.

   Konfrontacja Orange Teamu z FL miała być pierwszym poważnym sprawdzianem dla FL-ek, czy wyniki do tej pory uzyskane i pozycja lidera to efekt pracy i gry zespołu czy tez chwilowy progres. Na przeciwko stanęła drużyna od dawna licząca się w grupie II. Oranżadowi pomimo osłabień postanowili wysoko poprzeczkę ustawić FL-kom. I chociaż początek należał do FL-ek (2-0) to z każdą chwilą Oranżadowi podkręcali tempo a "podarunek" FL-ek w postaci pierwszej bramki, dał sygnał Oranżadowym, że tylko walką mogą zdobyć w tym meczu punkty. Jeszcze początek drugiej połowy to kontrola sytuacji przez FL-ki, ale "im dalej w las" to Team dawał coraz lepsze zmiany. Na dwie minuty przed końcem Orange Team wychodzi na prowadzenie i podwyższa je na 6-4. Jeszcze kontaktowa bramka FL-ek, ale punkty jada do domu z Oranżadowymi. Mecz walki pokazał, iż obydwie drużyny sa w fazie progresu gry.

  Ostatnie spotkanie pokazało, iż Olimpia powraca na swoje drogi. Od samego początku kontrolując przebieg meczu z TT Teamem. Gdy na tablicy świeciło się 3-0 nastąpiła akcja meczu, a może nawet kolejki. Wypuszczony w uliczkę A. Gołda najpierw strzelił  kąśliwie ale Grzywnowicz paruje piłkę na poprzeczkę. Wychodzącą piłkę z wyskoku uderza głowa wspomniany Gołda a ona ląduje w okienku bezradnego na ten strzał Mateusza G. Bramka filmowa. Takie "brylanciki" nie zdarzają się zbyt często, a tym bardziej Tetetkom. Bramka ta pozwoliła na walkę Tetetkom a wynikiem 5-3 dla Olimpii kończy się pierwsza połowa. Druga część również 5-3 dla Olimpii i cały mecz to 10-6 dla ekipy M. Grzywnowicza, o której można mówić, iż będą walczyć o "czub" w lidze II. Zawodników Olimpii raczej znamy, ale nowością jest M. Czubak, bardzo dojrzały technicznie i taktycznie zawodnik Olimpii, który będzie dużym wzmocnieniem i tak mocnej ekipy Olimpii.

Zebranie czwartkowe Zarządu podejmie decyzje o walkowerach z III kolejki oraz innych ważnych sprawach. Na zebranie zapraszam kierownictwo Złotego Orła i Antransu bis. A na kolejną dawkę futsalu w Skale zapraszam w sobotę. I proszę o uregulowanie końcowe finansów - opłat, kartek, kar. Po następnej kolejce napiszę kto zalega z zapłatą. Pozdrawiam.

 

 

 

 

Last modified onThursday, 11 February 2016 19:44
Login to post comments
back to top