Menu

Analiza - II kolejka

Wczoraj w sobotnie popołudnie, już wkomponowane do skalskiej futsalowej tradycji, spotkaliśmy się aby rozegrać II kolejkę MLF w Skale. Układ meczy oraz pary jakie skojarzyła nam II kolejka zapewniały wiele, wiele emocji.

Już pierwsze spotkanie Wielmoży z Pędzącymi pokazało, iż w naszej wyrównanej lidze każdy wynik jest możliwy. Rozpoczęło się od obopólnej wymiany ciosów. Mistrzowie Pędzący atakowali a Wielmożanie kontrowali. Do przerwy dało to efekt w prowadzeniu Pędzących 3-2. Druga połowa zapowiadała się bardzo ciekawie i taka była. Do 32 minuty meczu na tablicy widniał wynik 4-3, a chłopaki z Wielmoży mieli naprawdę wiele sytuacji aby doprowadzić do remisu. Gdy Pędzący strzelili 5 i 6 bramkę, wigor w drużynie Wielmoży zanikł i zakończyło się wynikiem 11-3.

Bardzo ciekawie zapowiadała się konfrontacja Afery z Suwara Team One Brzozówka. Jedni i drudzy poszukiwali punktów w tym meczu. Chłopaki M. Łudzika wystąpili w nowych strojach zakupionych przez sponsora. Tyle tylko, iż nie przypuszczali, że beniaminek postawi im tak wysoko poprzeczkę. Do przerwy bardzo wyrównana walka i prowadzenie Suwary 1-0. A po przerwie mocno naciskający Aferzyści doprowadzili nawet do swojego prowadzenia 3-2, ale tylko na 15 sekund, gdy P. Pazdan doprowadził do remisu. To co działo się w ostatnich dwóch minutach gry miało coś ze scenariuszy filmów A. Hitchcocka. Najpierw wykluczenie za czerwoną kartkę M. Wilka (ratował zespół przed bramką, faulem) a grający w trójkę Aferzyści mieli jeszcze szanse zdobycia gola. Końcówka meczu i ... Mecz kończy się remisem 3-3.

Trzecie spotkanie sobotniego wieczoru to pojedynek FC Barceliny z Askarem Fanami W T.S. Skalanka. Scenariusz jak z pierwszego meczu Walka trwała na całej długości i szerokości parkietu. Do przerwy 2-1 dla Fanów W ale jeszcze dziesięć minut drugiej połowy to wyrównane spotkanie do wyniku 3-2 dla Fanów. Końcówka jednak to mecz P. Gumuli (strzelca drugiego hat-tricka w dwóch kolejkach). Wynik 7-2 jest efektem dobrej gry w końcówce meczu Fanów i trochę zniechęcenia zawodników FC Barceliny łatwymi stratami bramkowymi. Końcowy wynik meczu 7-2 dla Fanów W.

Spotkanie Starsów z Olimpią Łobzów zapowiadało walkę i takie też było w pierwszej połowie. Mądrze i spokojnie zawiązujący akcję Starsy wygrywają ją 2-1. Mecz w tej połowie dosyć wyrównany, po raz pierwszy w meczach pomiędzy tymi drużynami większe doświadczenie było po stronie Olimpii, co dało efekt w drugiej połowie gdy Łobzowianie strzelają trzy bramki nie tracąc żadnej, a całe spotkanie wygrywają 4-2. W drugiej połowie młodość Starsów jakby zanikła, mało akcji ofensywnych, mało strzałów celnych. Dlatego komplet punktów w tym spotkaniu dla Olimpii Łobzów.

Ostatnie spotkanie "elity" to najciekawiej zapowiadający się pojedynek Złotego Orła z Blancos LKS Maszycanka. Pamiętając pierwszą kolejkę to Blancosi pozostawili po sobie lepsze wrażenie, a typerzy obserwujący naszą ligę zapewne swój głos oddali na Blancosów. Inaczej jednak było w meczu. Do przerwy starający się Blancosi dostawali"po nosie" od byłego ich zawodnika M. Bryły. Pięć bramek Michał to efekt braku obrony w Blancosach. Inna rzecz, iż Michał miał wczoraj "dzień konia" i był właściwie wszędzie. Druga połowa przypominała "rzeź niewiniątek", z całym szacunkiem dla Blancosów inaczej się tego nie da opisać. Nadmienić również trzeba bardzo dobry występ w bramce Złotych naszego honorowego członka Stowarzyszenia - J. Sosonowskiego. 13-3 to nokaut.

Po przerwie zagrała grupa II. Pierwszy pojedynek miał zdecydowanego faworyta w postaci drużyny jeszcze do niedawna "elitarnej" Seniorów Serie C. Przeciwnicy ich we wczorajszym meczu to drużyna bardzo "zmienna" część meczu gra naprawdę przeciętnie, ale gdy poczują małą choćby słabość u rywala wykorzystują to w sposób mistrzowski. Taki był scenariusz wczorajszego meczu. Szybkie prowadzenie Seniorów Serie C i kontrola nad wynikiem meczu. 4-1 do przerwy. To co działo się w drugiej połowie zadziwiło wszystkich zgromadzonych kibiców. Mozolnie powoli Roadmeni dochodzą liderów na jedną bramkę i mają w ostatnich sekundach stuprocentową sytuację i słupek. Zakończyło się wynikiem 5-4 dla Seniorów, którzy sami zgotowali sobie horror na koniec meczu. Wyróżniam nowego zawodnika Roadmenów, pierwszy mecz - dwie bramki i dobry występ Kamil Mosur.

W meczu kolejnym PKS Skała podejmował FL-ki. Drugi występ PKS-u był już o wiele lepszy niż pierwszy, więcej zaangażowania. Gdyby jeszcze w meczu zagrał nominalny bramkarz mogłoby być jeszcze lepiej. FL-ki od początku przejęły kontrolę nad scenariuszem spotkania strzelając trzy bramki. Jednak ambitnie walczący zespół PKS-u strzela do przerwy dwie bramki autorstwa doświadczonego M. Basonia. Fl-ki również strzelają dwie i do przerwy jest wynik 5-2.
Po przerwie widoczne większe doświadczenie FL-ek, a końcowy wynik 11-3 to efekt skuteczności pary Kuca K. - Bosak N.

Na parkiecie zameldowali się Gigantyczni w meczu z Oranżadowymi. Bardzo wyrównane spotkanie, długo utrzymuje się wynik bezbramkowy, to efekt dobrej gry bramkarzy M. Paluszkiewicza i M. Kurkiewicza. Tylko trzy razy w pierwszej połowie piłka ląduje w siatce, dwa razy strzelają Oranżadowi, a raz Gigantyczni. Z wielkim zaciekawieniem czekaliśmy na drugą połową meczu. Po doprowadzeniu do remisu 2-2 zdarzyła się chyba najgorsza forma scenariusza dla Gigi, najlepiej prezentujący się obrońca R. Dłubisz ręką broni piłkę w bramce. Efekt - czerwień i rzut karny wykorzystany. Bez filara obrony Gigantyczni nie mogą przeciwstawić się sile M. Grzywnowicza i przegrywają spotkanie 7-4. Nadmienić muszę i nie jest to tylko subiektywne odczucie, ale wyróżnić w drużynie Oranżadowych należy za jego grę nie tylko w tym meczu K. Pysza, filara gry obronnej Orange Teamu.

Przedostatni mecz miał być meczem kolejki w grupie drugiej. Young Boysi podejmowali TT Team. Mecz rozpoczął się dość nerwowymi akcjami z jednaj i drugiej strony. Bardzo dobrzy bramkarze Sz. Boroń i A. Sobczyk doprowadzili do tego, iz w pierwszej połowie zobaczyliśmy tylko jedną bramkę P. Rożka dla Boysów. A po przerwie niemoc strzelecka Fiołków trwała dalej, a Boysi skrupulatnie to wykorzystywali. Doprowadzili do wyniku 5-0. Niemoc napastników Fiołków przerwał... ich bramkarz strzelając "za kołnierz" stojącemu wysoko bramkarzowi Boysów. Doczekaliśmy się jeszcze jednej kontry Tetetek i bramki ale wynik 5-2 pokazał wyższość w tym dniu Boysów nad Tetetkami. Pozdrowienia dla uroczej fotoreporterki Boysów.

Ostatnie spotkanie wieczoru pomiędzy Huraganem a No Name tylko do 15 minuty było spotkaniem wyrównanym. Nawet dwa razy na prowadzenie wychodzili zawodnicy Huraganu. Znani jednak z ambicji Bezimienni dali z siebie "maksa" i to była poprzeczka zbyt wysoka dla drużyny Huraganu. 5-2 do przerwy a 9-4 na koniec meczu to efekt bardzo dobrej, ambitnej i mądrej gry No Namu. A Huraganowi zabrakło chyba troszeczkę siły po wcześniejszym uczestnictwie w innym turnieju.

Zapraszamy na kolejną część sezonu w sobotę od godziny 15.00.

Last modified onSunday, 01 February 2015 10:48
Login to post comments
back to top